środa, 20 maja 2015

Rozdział 2.
~Harper~
Niepokoje się o  Nelly, od wczoraj żadnego sms'a, wiadomości ani telefonu. Pójdę jej poszukać, może jest w parku albo w kawiarni z Maxem.
Poszłam do łazienki ,wzięłam prysznic , wysuszyłam włosy, zrobiłam lekki makijaż i ubrałam wybrany zestaw
Poszłam do kuchni, przywitałam się z rodzicami i razem zjedliśmy śniadanie. Poinformowałam ich, że wychodzę i ruszyłam do parku. Do drodze rozmyślałam jakie Nelly ma szczęście, że trafiła na tak cudownego chłopaka. Na naszej ulubionej ławce nad jeziorem siedziała skulona, znajoma mi postać.
Była to Nell ale w ogóle jej nie przypominała: ciemne ubrania, twarz schowana w dłoniach a włosy rozwiane i poplątane przez wiatr 
-Hejka skarbie. - zawołałam          
- Cześć Harper. - odpowiedziała przez... łzy! 
- Nell, co się stało, zła ocena, kłotnia z rodzicami ?? - spytałam przerażona 
- Ma... Max powiedział mi, że mnie nie kocha i nigdy nie kochał, że jestem dla niego ciężarem i z nami koniec... na zawsze- odpowiedziała płacząc coraz bardziej 
- Jezu. Serio?! Nie mogę w to uwierzyć! Co za oszust! - przytuliłam ją i wytarłam jej mokrą twarz
-Tak. Mogę iść dziś do ciebie na noc? - zapytała a ja ujżałam jej piękne, zielone, mokre oczy 
-Jasne, pójdź ogarnąć się do domu a o 16 po ciebie przyjdę.- odpowiedziałam czule
- Która godzina?- spytała
-14:12, ja lęcę, kocham cię, paa. - powiedziałam i poszłam. 

Nie mogę w to uwierzyć!! Ja myślałam o nim tyle dobrych rzeczy, a on zachował się tak beznadziejnie i okropnie! Doszłam do domu i zaczęłam sprzątać mój pokój.

~Nelly~

Jak dobrze, że mam taka świetną przyjaciółkę, z nią zapomne o wszystkich problemach, chyba.
W głowie zaczęły dudnić mi słowa Maxa : "Jesteś dla mnie ciężarem, który musze dźwigać'.
Jak tylko przypomniałam sobie wczorajszą scenę zaczęłam głośno płakać. Po 10 minutach szlochania postanowiłam, że będę silna i, że nie warto wylewac łez przez niego! Wstałam z ławki i zobaczyłam Maxa i jego paczkę przechadzających się alejką parku. Zobaczył mnie i radośnie się zaśmiał wzkazując na mnie palcem. Grupka Jego znajomych śmiała się ze mnie i krzyczała do mnie : 
-Ej, młoda uważaj bo łzami zmyjesz podład i twoja twarz już nie bedzie taka ładna, ty parówko. 

Nie mogłam tego słuchać, patrzeć na to, nie wierzyłam, że to się dzieje naprawdę. Chłopak, z którym byłam cały rok robi coś tak podłego! Łzy napłynęły mi do oczu i biegiem ruszyłam do domu słysząc za sobą kolejne przezwiska i śmiech Maxa. 
W domu nie było nikogo na stole leżała karteczka : 

Poszliśmy do kina i galerii, wrócimy wiczorem.
Kochamy Cię, mama i tata. 


Wbiegłam po schodach do mojego pokoju i położyłam się na łóżku. Sprawdziłam facebooka i przy okazji zobaczyłam ktora godzina. Była 15, za godzinę przyjdzie po mnie Harper! Wstałam z trudem i wziełam szybki zimny prysznic, przeczesałam włosy, poprawiłam makijaż i przebrałam się .

Czułam się trochę lepiej ale dalej beznadziejnie. Była godzina 15:45 więc miałam jeszcze dość dużo czasu. Poszłam do kuchni i wzięłam z lodówki lody czekoladowe (najlepsze lekarstwo na smutki). Wszamałam całe opakowanie XXL i zasnęłam na kanapie przed telewizorem. Obudził mnie dzwonek do drzwi. Wstałam, przetarłam oczy i otworzyłam. To była Harper. Wzięłam swoje rzeczy, zamknęłam dom i razem wyszłyśmy. 

~Harper~

Nell wyglądała trochę lepiej, ale jej oczy były nadal spuchnięte. Martwie się o nią i to bardzo. Kiedy doszłyśmy do mnie zaproponowałam jej : 
- Nell, chodź pogramy w kosza, zaraz obok przecież jest boisko, chcę jakoś cię rozweselić!
Na jej twarzy pojawił sie piękny, delikatny uśmiech, którego jej tak bardzo zazdroszczę 
- Zgoda, ale wiesz, że jestem marnym graczem. - zaśmiała sie lekko po raz pierwszy tego dnia!
-Coś czuję, że ten nasz wspólny wieczór będzie świetny- powiedziałam a Nell wtuliła się we mnie. 

Moja przyjaciółka zostawiła swoje rzeczy w korytarzu, wzięłam z lodówki dwie wody i wyszłyśmy. 
Grałyśmy dość długo, a Nell kilka razy się głośno zaśmiała. Wyglądała coraz lepiej. Zmęczyłyśmy się więc opuściłyśmy już boisko. W moim domu umyłyśmy się i przebrałyśmy w pidżamy. Była 21.



~Nelly~ 

Harper jest CUDOWNA! Jak ja ją kocham! Ten wieczór był wspaniały, czuję, że odzyskuje siły i wreszcie zapomne o Maxie. Wygłupiałyśmy się i tańczyłyśmy w pokoju do 23 i wtedy zaczęło burczeć nam w brzuchach. Zeszłysmy do kuchni bardzo cicho ale Har potkneła się i śmiałyśmy się na cały dom ha ha ha. Nagle wylądowałam na podłodze obok niej, w tym momencie przyszła mama Harper i śmiała się z nas z radosnym uśmiechem. Pomogła na wstać a my zabrałyśmy lody i pobiegłyśmy na górę do pokoju Har.  Wszystko było super, czułam się coraz lepiej, nie płakałam i nie  poruszałam teamtu Maxa. Ngle zadzwonił mój telefon, to była mama swoja wiadomością bardzo mnie zaskoczyła. Powiedziała ... 


Co myślicie ? Co pani Madison ma do powiedzenia Nelly? Czy Nell zapomniała już o Max'ie ? 
Komentujcie bo to bardzo motywuje! xx 












1 komentarz: